
Kolekcjonerka doznań. Z dystansem do świata i siebie, zwykle poza granicami i schematami.
Jedna z najlepszych polskich autorek powieści erotycznych. Pisze odważne, pełne pożądania i trzymające w napięciu książki, których bohaterami są silne, inteligentne kobiety i mężczyźni, którzy próbują je zdominować. W wolnym czasie wspina się w Tatrach, nurkuje w ciepłych morzach i dużo czyta.
Napisz: kontakt@magdamila.pl lub odwiedź autorkę na Facebooku i Instagramie.

WYWIADY
Wywiad: Domi czyta i pyta, czyli Magda Mila w krzyżowym ogniu pytań
Q&A
W jakiej kolejności czytać książki Magdy Mila?
W zasadzie można czytać w dowolnej kolejności (może poza serią „Związani”), ale polecam czytanie seriami:
– seria „Żywioły”: 1. Tonąca w błękicie, 2. Tańcząca w ogniu cz. 1, 3. Błądząca we mgle, 4. Tańcząca w ogniu cz. 2
– seria „Dzikie noce”: 1. „Wolf”, 2. „Cat”, 3. „Tiger”
– seria „Związani”: 1. „Anna”, 2. „Matt”
– seria „Tatrzańska”: 1. „Uratowana”, 2. „Ocalony” (wkrótce premiera)
– seria „Grzeszne fantazje” (opowiadania) : 1. „Zakazany romans”.
Skąd bierzesz pomysły na książki?
Nie siadam przy biurku z zamiarem „wymyślenia fabuły”. Zwykle to pomysły mnie znajdują, przychodzą same, w najmniej spodziewanych momentach.
Może mnie zainspirować rozmowa podsłuchana w pociągu, obserwowana sytuacja albo czyjaś opowieść – tak zresztą było z „Anną”. Znajoma niemiecka fotografka rzeczywiście otrzymała w trakcie zlecenia propozycję zostania dominą 🙂 Czasem inspiruje mnie miejsce. Urokliwa grecka zatoczka – i widzę scenę, która musi się znaleźć w książce (”Matt”). Albo stara konstancińska willa, która może stać się klubem dla dorosłych (“Wolf”). Bywa też tak, że wszystko zaczyna się od emocji. Oglądam scenę w filmie i wiem, że chciałabym opisać taki właśnie rodzaj napięcia między bohaterami.
Te wszystkie pomysły i inspiracje zapisuję. Kiedyś w notesie (niestety nie zawsze mogłam go mieć przy sobie), a dziś w aplikacji. Zdarza się, że robię to po nagłym wybudzeniu w środku nocy, w kolejce do lekarza albo wisząc na linie w Tatrach 🙂
Efekty są czasem ciekawe, np. „Ona koze byc ssmotna ba piczatku ale poremz jego br a stem” (pisane jedną ręką właśnie w górach), dlatego robię porządki w tych notatkach. Rzadko coś usuwam, ale zdecydowana większość zapisanych pomysłów nigdy nie trafi do książki. Dlaczego?
Bo sam pomysł to nie wszystko. Musi jeszcze przejść weryfikację: czy sama chciałabym przeczytać taką książkę?
Jeśli tak – rozwijam go. Jeśli nie – pomysł zostaje w folderze. Może kiedyś poczuję, że przyszła na niego pora, bo moje klimaty się zmieniają, wiadomo. A może nie. Nigdy jednak nie napiszę książki, której sama nie chciałabym przeczytać.
Gdzie i jak piszę?
Główne narzędzie? Oczywiście komputer. Ale kiedy utknę przy scenie, sięgam po notes w kropki i pióro (kocham pióra!).
To działa, pisanie ręczne odblokowuje mózg. Nagle ręka nie nadąża za zdaniami. Minus: potem trzeba to przepisać do komputera. Ale warto.
A gdzie najczęściej piszę książki? W kącie pracowni, którą dzielę z partnerem, między płótnami i jego artystycznym bałaganem (lepiej nie odwracać głowy, żeby się nie rozproszyć :))
Piszę w ciszy. Bez muzyki, czasem nawet z zatyczkami wygłuszającymi. Jedyne rozproszenie, na które pozwalam, to nasza kocica. Ale ona i tak zawsze robi co chce 🙂